Czekając na magiczną godzinę, która przyniesie piękne miękkie światło (jakże nam potrzebne w ostatnim etapie sesji plenerowej), wyroby babilońskich korporacji próbują ostudzić zapał Izy. Nie uda im się to i całe szczęście – odpowiednie nastawienie jest niezbędne, by zdjęcia były wyjątkowe (de facto, nie wiem czy cokolwiek jest w stanie ostudzić żar nowożeńców ;).
Otoczenie dyskusyjnie romantyczne, no cóż – tak ta praca czasem „od kulis” wygląda ;)
Plener Izy i Kuby zobaczyć możecie klikając ten oto link Fotografia ślubna Śląsk


